„Kuj żelazo, póki gorące" - XI Żelazne Korzenie na Wielkim Piecu

W dniach 21-22 maja na terenie Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicach po raz 11-sty odbędzie się Impreza plenerowa: „Żelazne Korzenie" - Warsztaty Archeologiczne „Człowiek i żelazo w pierwszych wiekach naszej ery".
O wartości lokalnego dziedzictwa kultury materialnej, o sensie i sposobach jego kultywowania, z archeologiem Andrzejem Przychodnim - prezesem Świętokrzyskiego Stowarzyszenia Dziedzictwa Przemysłowego – głównym organizatorem Warsztatów, rozmawia Piotr Gos.

Piotr Gos: „Żelazne Korzenie" – wydaje się, że ta impreza edukacyjna jest „żelaznym" punktem w kalendarzu imprez Powiatu Starachowickiego i wrosła „jak korzenie" w grunt pod Wielkim Piecem w Starachowicach.
Andrzej Przychodni: Impreza powstała z myślą o szerszym upowszechnieniu dziedzictwa przeszłości prezentowanego m.in. w ramach „Dymarek Świętokrzyskich”, dlatego początkowo „Żelazne Korzenie” odbywały się w Nowej Słupi. Zmiana lokalizacji, w której już od ponad 10-u lat odbywają się nasze warsztaty, miała na celu ugruntowanie i poszerzenie ich bardziej edukacyjnego wymiaru. Majowy termin umożliwia zorganizowane przyjazdy grup szkolnych. Tylko na terenie Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicach mają one do dyspozycji szeroki wybór ścieżek związanych z regionalnymi „żelaznymi korzeniami”, które nie tylko obejmują nasze warsztaty, ale także ekspozycje muzealne. Dlatego w 2004 roku powstał tu Archeopark będący nawiązaniem do wybudowanej w roku 2001 „osady hutniczej”. Zresztą już od roku 1999 dzięki staraniom Powiatu Starachowickiego nasze Stowarzyszenie miało możliwość dokonywania na terenie „Wielkiego Pieca” prezentacji związanych z hutnictwem żelaza  czy innymi rzemiosłami okresu wpływów rzymskich (I-IV w. n.e.). Starożytni hutnicy świętokrzyscy pozostawili ślady swej działalności także w dolinie Kamiennej, a stanowiska dymarskie znane są też z terenu miasta Starachowice. „Żelazne Korzenie” wskazują zatem, że w tym miejscu uzyskiwanie żelaza posiada tradycje sięgające bardzo odległej przeszłości. Uruchomienie tu produkcji hutniczej w okresie nowożytnym jest kolejnym etapem wielopokoleniowej pracy, którą w czasie naszych warsztatów można próbować porównać do trudu i warunków życia antycznych hutników.

Fot: Anna Maria Bielecka

P.G.: Jest to impreza edukacyjna; zatem kto i czego może się na niej nauczyć i czy przy tym jest też miejsce na zabawę?
A.P.: Każdy z nas uczy się przez całe życie, zatem dla chętnych do skorzystania z naszej oferty nie ma żadnych ograniczeń wiekowych. Termin i sposób realizacji całego przedsięwzięcia zapewne w większym stopniu odpowiadać będzie szkołom. Uczniowie i nauczyciele są bowiem głównymi uczestnikami warsztatów. Ponieważ są to warsztaty archeologiczne, zatem można tu wziąć udział w symulowanych badaniach wykopaliskowych i na jakiś czas zamienić się w odkrywcę świadectw odległej przeszłości. Zapoznanie się z warsztatem pracy archeologa jest zaproszeniem do wejścia w świat rekonstrukcji powstałych dzięki takim właśnie badaniom. Na stanowiskach rzemieślniczych można zapoznać się z technikami wytwarzania różnych przedmiotów użytkowanych m.in. przez starożytnych hutników - dawnych mieszkańców naszego regionu. Część stanowisk umożliwia dokonywanie prób samodzielnego wykonywania naczyń ceramicznych, tkania krajek na tabliczkach, szycia „starożytnego” obuwia czy wytwarzania szklanych paciorków. Można też będzie wspomóc ekipę hutniczą w budowaniu pieca dymarskiego czy w dostarczaniu powietrza do wnętrza pieca z użyciem miecha.  Z pewnością atrakcjami będą - kosztowanie przysmaków kuchni antycznej, podziwianie występów gladiatorów czy porównywanie stroju i uzbrojenia Germanów, Celtów oraz Rzymian. W tym urokliwym zakątku dawnego zakładu wielkopiecowego, jakim jest starachowicki Archeopark, umożliwiamy bowiem przez  dwa dni wgląd w różne dziedziny życia w starożytności. Taka interaktywna forma jest „żywą lekcją historii”, ale poszerzanie wiedzy naszych odbiorców nie powinno ich raczej znużyć. „Ścieżka wojownika”, lekcje łucznictwa oraz gry i zabawy antyczne sprawią, że nikt nie powinien czuć się na „Żelaznych Korzeniach” zmęczony nadmiarem przyswajanych wiadomości.

Fot: Anna Maria Bielecka

P.G.: Rozumiem, że nie spotkamy tu Asteriksa i Obeliksa, waty cukrowej ani drewnianych kogucików. Czym „Żelazne Korzenie" wyróżniają się z wielu ofert imprezowych w województwie?
A.P.: Chociaż naszą akcję zaplanowaliśmy w formie atrakcyjnej dla odbiorcy, aby w większym stopniu kojarzyła mu się z rozrywką niż zdobywaniem wiedzy, bez fałszywej skromności możemy zwrócić uwagę na jej unikalny charakter. Jest dość rzadkim zjawiskiem, aby specjaliści z danej dziedziny zajmowali się jednocześnie popularyzacją wyników własnych badań. Tak dzieje się właśnie w przypadku „Żelaznych Korzeni” realizowanych przez zespół kilkudziesięciu osób, których łączy profesjonalizm i pasja odkrywania przeszłości. Część z nas jest zawodowo związana z historią i archeologią oraz samym hutnictwem świętokrzyskim. Część to osoby, które od dawna zajmują się tzw. rekonstrukcją historyczną i wytwórczością rzemieślniczą ukierunkowaną na starożytność i są to najlepsi specjaliści w tym zakresie w Polsce. Realizowany przez nas wspólnie od kilkunastu lat projekt „Człowiek i Żelazo w pierwszych wiekach naszej ery” jest ukierunkowany na edukację - nie tylko młodego pokolenia. Zatem powstająca z naszym udziałem wizja odległej przeszłości opiera się na źródłach i - miejmy nadzieję - ich interpretacji możliwie najbardziej zgodnej z prawdą. Faktycznie nie łączymy naszego programu z legendami i komiksowymi postaciami, ale może dzięki temu młody uczestnik „Żelaznych Korzeni” będzie umiał ocenić rzetelność przekazu np. hollywoodzkich superprodukcji o tematyce antycznej. Niewątpliwie dzięki udziałowi w naszych warsztatach będzie wiedział więcej o starożytności - nie tylko tej regionalnej czy ziem polskich - ale także szerzej znanej z programu nauczania. Nasze działanie nie posiada odpowiedników w województwie - także ze względu na komplementarność oferty, zawierającej też pracę naszych kolegów oprowadzających gości po ekspozycjach muzealnych. Możemy się nieco dziwić, że dopiero ostatnio notujemy większe zainteresowanie „Żelaznymi Korzeniami” wśród szkół z terenu województwa. Pierwsze edycje imprezy były natomiast „oblegane” przez młodzież szkolną spoza regionu. Ale krzepiące jest to, że corocznie liczne grupy odwiedzają nasze warsztaty, co świadczy o atrakcyjności ich formuły. Nie traktujemy jednak programu „Żelaznych Korzeni” jako całkowicie już ukształtowanego i w pełni satysfakcjonującego produktu. Corocznie ulega on pewnym modyfikacjom. W roku bieżącym postanowiliśmy zaprezentować uczestnikom cykl uzyskiwania żelaza w sposób możliwie najbardziej zbliżony do antycznego procesu. „Wytop” będzie zakończony wstępnym obkuwaniem – scalaniem wydobytej z pieca łupki żelaznej. Obserwując tę czynność oraz późniejszą obróbkę metalu na stanowisku kowalskim, każdy z naszych gości będzie się mógł przekonać, co miał na myśli autor popularnego porzekadła mówiącego o kuciu żelaza – póki gorące.

Fot: Anna Maria Bielecka

P.G.: Przenosimy się w starożytność, ale impreza i przedsięwzięcia z nią związane istnieją jak najbardziej współcześnie, a nawet wybiegają w przyszłość...
A.P.: Nic obecnie nie może istnieć bez odpowiednich środków promocji. Stąd stronę internetową, kanał na portalu Youtube czy profil na Facebooku można uznać za niezbędne wręcz sposoby pozyskiwania zainteresowania odbiorców. Posługujemy się różnymi formami oddziaływania na tychże odbiorców. I chociaż, jak wspomniałem, traktujemy poważnie źródła, które są przedmiotem naszych badań i nie tworzymy fałszywych czy też baśniowych wyobrażeń, oczywiście posiadamy do naszej działalności popularyzatorskiej pewien dystans. „Social media” pozwalają nam właśnie na takie spojrzenie „z przymrużeniem oka” na nasze „niesienie kaganka antycznej oświaty”. Ułatwia to niejednokrotnie kontakt z uczestnikami warsztatów, bo z myślą o nich są one organizowane i oni są podmiotem tego działania. Przyszłość wiążemy natomiast z podejmowaną wspólnie z Powiatem Starachowickim próbą włączenia „Żelaznych Korzeni” do pakietu turystycznych atrakcji regionalnych związanych z dziedzictwem przemysłowym. Mamy tu na myśli dowody eksploatacji i przetwarzania surowców w naszym regionie - głównie rud żelaza - które poświadczają ogrom trwającej od starożytności po czasy nam współczesne ludzkiej pracy ukierunkowanej na „przemianę skały w metal”. Działanie poświęcone temu dziedzictwu nazwaliśmy „Świętokrzyskim Szlakiem Żelaza” i miejmy nadzieję, że ten projekt będzie miał szanse realizacji.

Fot: Anna Maria Bielecka

P.G.: Z pewnością to arcyciekawa propozycja na pożyteczne spędzenie czasu. Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na „Żelaznych Korzeniach”.

Dokładniejsze informacje o programie imprezy można uzyskać na stronie: www.korzenie.gimnazjum.com.pl.  Rezerwacja biletów (8 zł/os), którą prowadzi Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicach, odbywa się telefonicznie, tel.: 783 730 094.
 

Baner i wszystkie zdjęcia wykorzystane w artykule: Anna Maria Bielecka

Komentarze (0)

Brak komentarzy.

Dodaj swoją opinię:

Przepisz kod Odśwież